Udaipur został przez nas wybrany na ostatnie miejsce przed powrotem do domu. Wiedzieliśmy, że możemy liczyć na niesamowite widoki i historyczną architekturę miasta, położonego nad bajkowymi jeziorami, o romantycznym nastroju. Całe miast zresztą ma opinię jednego z najbardziej romantycznych miejsc Indii. Pałac górujący nad miastem, zadbane świątynie, uliczki starego miasta, parki, fontanny no i wisienka na torcie czyli jeziora, z wodnym pałacem i wyspami-ogrodami.
IMG_9277 IMG_9274

Udaipur znajduje się mniej więcej w połowie drogi między Delhi a Mumbajem, stąd też był znakomitym miejscem na postój, żeby uniknąć ponad dobowej podróży pociągiem. Pierwszego dnia, zmęczeni już trochę chodzeniem, wzięliśmy rikszowy tour po mieście, zatrzymując się przy najważniejszych landmarkach. Bardzo fajnie i ładnie, ale co tu dużo mówić :). Wieczorem siadaliśmy na dachu naszego hotelu, zajadając się przysmakami dachowej restauracji i gaworząc przy zimnym piwie, z zachodzącym słońcem w tle.
IMG_0137 IMG_0173 IMG_9213 IMG_9224 IMG_9210 IMG_9266
Zawsze tak jest, że pod koniec wyjazdu energia opada. I nie wynika to bynajmniej ze zmęczenia, czy znudzenia krajem. Poprostu wizja zbliżającego się powrotu odbiera spontaniczności i kłuje z tyłu głowy, czasem psując humory. W takim nastroju stwierdziliśmy, że dobym pomysłem będzie zrobić w Indiach rzecz zupełnie inną od dotychczasowych. Dla kontrastu, wybraliśmy się do eleganckiego i cholernie drogiego hotelu, na którego szczycie znajdował się basen jak dla maharadży. Było zacnie!

IMG_0419 IMG_0400 IMG_0379Na tym kończy się w gruncie rzeczy nasz wyjazd. W Mumbaju nic już zrobić nie zdążyliśmy, gdyż mieliśmy mało czasu i jeszcze mniej gotówki. Ostatnie ulubione potrawy, ostatnie zakupy, ostatni spacer wieczorem, i pora nam było zmywać się do domu. Z wielkim smutkiem opuszczamy Indie, lecz na pewno powrócimy tam jeszcze raz. Ten kraj uzależnia.

Po powrocie siadam do komputera i zaczynam montować, a jest z czego. Zebrałem ponad 10h materiału, więc zapraszamy w niedalekiej przyszłości na filmy. Tymczasem Namaste…