W podróży, szczególnie po pobycie w dużych miastach, warto czasem zatrzymać się na kilka dni w miejscach spokojnych, w których życie płynie powolniej i można nacieszyć się naturą. Po HCMC i Phnom Penh na taką przystań wybraliśmy Sihanoukville, miasteczko położone na południu Kambodży, kilka godzin autobusem od stolicy. Sihanoukville słynie z plaż, na których można oddać się relaksowi pełną gębą, nacieszyć się świeżymi owocami morza, a wieczorem posiedzieć w barach i dyskotekach pod palmami.

Mając dość zgiełku i tempa życia miast, oddaliśmy się w pełni propozycjom Sihanoukville. Od rana zajmowaliśmy leżaki na Serendipity Beach – długiej, najpopularniejszej wśród backpackerów plaży – popijając Angkor Beer, co jakiś czas biorąc orzeźwiającą kąpiel w morzu. Do naszej dyspozycji były również dętki, na których godzinami potrafiliśmy bezczynnie się unosić, śmiejąc się sami do siebie, gdyż – jak to mawiał Tatul – nie wyobrażaliśmy sobie takiego chilloutu. Efekty którego intensyfikowała Szczęśliwa Pizza :).

Happy Pizza to kambodżański specjał. To danie zyskało nie małą sławę wśród zagranicznych turystów. W wielu kambodżańskich miastach można znaleźć restauracje o nazwach „Ecstatic Pizza” czy „Happy time pizza”. Nie było inaczej i w Sihanoukville. Niedaleko naszych bungalowów (Monkey Republic – znana i polecana, również przez nas, restauracja, imprezownia i noclegownia) natknęliśmy się na taką restaurację. Menu dość proste – zamawiasz pizzę i mówisz jak ma być happy. Im szczęśliwsza pizza, tym więcej toppingu z ziołem. I mimo że formalnie marihuana jest zakazana w Kambodży jak wszystkie inne narkotyki, restauracje takie działają jawnie i bez problemu, a dla kambodżan marihuana była i jest elementem kultury, i jest szeroko tolerowana. Policja jest opłacana przez właścicieli barów i restauracji, tak żeby nie robiła problemów, i biznes toczy się dalej.

Tak więc dniami odpoczywaliśmy na plaży, wieczorami po codziennym pokazie rzymskich ogni na Serendipity Beach, szliśmy to któregoś z lokalnych barów, graliśmy w bilarda z innymi backpackerami, bądź imprezowaliśmy do rana. Rzeczy te można robić wszędzie na świecie, jednak tam, na plażach Sihanoukville, wśród dźwięku morskich fal, pod rozgwieżdżonym niebem, czuliśmy tą młodzieńczą wolność, radość z życia, i zapomnienie dla świata…:D