PortAventura– Gówniana recenzja!
– Dlaczego?
– Bo nie byłeś w żadnym innym parku, nie masz porównania, chłopcze.
– No racja, ale to chociaż opiszę wrażenia, bo ten park rozrywki wywarł spore.
– Proszę bardzo.

PortAventura znajduje się niedaleko na południe od Barcelony, w mieście Salou. Z Valencii (tu spędzam Erasmusa, o czym napiszę niebawem) to około 3h samochodem. Razem ze znajomymi myśleliśmy żeby się tam wybrać już jakiś czas temu, jednak niedawno nadarzyła się okazja. Piwo Estrella Damm uruchomiło promocję, w której za 10 etykiet dostawało się 50% zniżki na wstęp do parku. Było nas pięciu, więc wypiliśmy 50 piw (ale to nie takie nasze polskie 0,5l; to te mniejsze 0,25l). W pierwszym tygodniu po świętach, w Trzech Króli – w Hiszpanii ważniejszy i bardziej celebrowany dzień niż Boże Narodzenie – zawitaliśmy u bram parku PortAventura. Wejście z promocją kosztowało 25 euro.

A tam cuda! Park podzielony został na sektory, każdy z nich zaprojektowany w stylu różnych regionów świata, np. Chiny, czy Dziki Zachód. W każdym z tych sektorów jedna lub dwie większe atrakcje. W chińskim sektorze znajdziemy najwyższy rollercoaster w Europie o himalajsko brzmiącej nazwie Shambhala. Zobaczcie sam filmik (nie mój), który już jeży włos na głowie. A zaprawdę powiadam wam, siedzieć w pierwszym rzędzie to przerażające ale też niesamowite wrażenie:

W sektorze śródziemnomorksim mamy najszybszy rollercoaster w Europie. Od zera do 135 km/h przyspiesza w 3 sekundy, potem już nie zwalnia. Nazwa- Furious Baco:

Warto wspomnieć tez o Dragon Khanie, z miliardem pętli:

Oprócz tych trzech atrakcji jeszcze dwa zasługują na osobną wzmiankę – 100 metrowa wieża ze swobodnym spadkiem i bardzo klimatyczny rollercoaster o drewnianej konstrukcji. To, że w parku byliśmy w styczniu wiązało się ze wspaniałym faktem braku kolejek. Pogoda słoneczna, około 15 stopni więc bardzo nieźle. Nie jest to sezon, dzięki czemu swobodnie mogliśmy każdą z atrakcji zaliczyć 2-3 razy, co też uczyniliśmy. Kolejek nie było żadnych, w sezonie można stać nawet ponad godzinę.
Minusem tej pory roku są zamknięte atrakcje wodne, jednak są tylko dwie, wiec dużo sie nie traci.

I mimo, że rzeczywiście to pierwszy większy park rozrywki w którym byłem, mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest dobry! Zawsze znajdzie się większy, szybszy i lepszy, i nie omieszkam spróbować gdy nadarzy się okazja. Jednak ten park z całą pewnością nikogo nie zawiedzie (szczególnie w zimę, bez kolejek to tyle radości :D!)
LiveALife approves, over and out.