Z Ho Chi Minh City do Phnom Penh jedziemy 6 godzin busem. Przejazd jest wygodny i tani, dodatkowo za 25$ kierownik kursu załatwi nam kambodżańskie wizy (czyli w normalnej cenie). Mieliśby wyobrażenie że miasto będzie biedne, brudne i zniszczone, jednak pierwsze wrażenie było zupełnie inne. Nie jest to miasto które zachwyca nowoczesnością czy porządkiem, jednak wpływy kolonialne wywarte przez francuzów, widoczne są na pierwszy rzut oka. Pełno tu europejskich kamienic, ogromnych parków i długich promenad. Oczywiście życie uliczne dodaje egzotyki i chaosu, więc nie mamy złudzeń, że to kolejne miasto Azji.

Michu ucieszył się z przyjazdu dziewczyn

Pałac królewski w PP


Niedawna historia Kambodży jest bardzo krwawa. Rządy Czerwonych Khmerów sięgały po ekstremalne środki do stworzenia społeczeństwa z wizji Pol Pota. Społeczeństwo oparte na prostych ludziach. W tych czasach zamknięto szkoły, zlikwidowano pieniądz, zabroniono wyznawania religii, a ludność miejską przenoszono siłą na wieś. Działaczy poprzedniego reżimu oraz intelekualistów likwidowano. Dochodziło do absurdów gdzie za posiadanie okularów można było stracić życie. W muzeum przy Killing Fields, terenie na którym masowo mordowano niewygodne osoby, widzieliśmy zdjęcia Phnom Penh opuszczonego przez wszystkich mieszkańców. Szkoła Tuol Sleng jest dziś museum ludobójstwa – w czasie reżimu służyła jako więzienie i miejsce brutalnych tortur. Podczas rządów Pol Pota zginęło około 20-25% ludności tego 8 milionowego kraju. Wojska wietnamskie wyparły Czerwonych Khmerów w 1979, między innymi z powodu masowego napływu uchodźców do ich kraju.

Więzienie Tuol Sleng

Killing fields

Całe starsze pokolenie Kambodży pamięta te czasy. Wiedząc o ich historii nie mogłem wyprzeć się wrażenia, że w spojrzeniu starszych przechodniów widzę głęboko ukryty żal. Jednak życie dzisiejszego Phnom Penh jest żwawe i optymistyczne. Młodsi mieszkańcy tego miasta nie wydają się zatrzymani w przeszłości, turystyka się kręci, liczne bary i dyskoteki są pełne, kierowcy tuk tuków targują się chętnie jak w pozostałych krajach Azji. Złe czasy już minęły, teraz miasto żyje pełnią życia. I jest przyjemne! Spacerując ulicami natykamy się na świetny street food, miłe kawiarnie i restauracyjki z pysznymi daniami. Nie przytłacza ruch ani zgiełk, jest spokojniej niż w innych miastach Azji południowo-wschodniej.

Nowoczesny mnich nad Mekongiem

Nowe pokolenie Kambodżan

Targ w Phnom Penh

Wyciskarka soku z trzciny