MoroccoPartIIW drugiej części filmu jedziemy na Saharę. Miejscowość Merzouga znajduje się tuż na jej pograniczu i to stąd łatwo się tam dostać na wielbłądach lub jeepach. Trzeba wiedzieć, że jest to bardzo turystyczna atrakcja, i to tutaj najbardziej starano się nas oszukać; z turystów ściąga się tu tyle ile wlezie. Byliśmy twardzi! :D Jednak kosztowało nas to dużo nerwów. O tym jak to wygląda i jak sobie radzić w poradniku po Maroku już niedługo.

Sama Sahara to niesamowite miejsce. Wydma przy której mieszkaliśmy w berberskim namiocie była tak duża, że wspięcie się na nią zajmowało pół godziny. A z tamtąd widoki, widoki. Wspięliśmy się na nią też w nocy, oglądać gwiazdy, coś niesamowitego. A Marrakesh to żywe miasto, dobrze jest się zgubić poza turystycznymi rejonami, tam ludzie milsi i nie ma naganiaczy. Jednak Fez i Chefchaouen oferują więcej moim zdaniem. Marrakesh to mocno egzotyczne miasto, jednak brak tego czegoś co czyni je specyficznym. Jest tysiącletni plac Djema El-Fna, na którym dzieje się bardzo dużo, od zaklinaczy węży poprzez treserów małp po staruszka który na swoim stoisku ma tysiące ludzkich zębów. Można zjeść mózg owcy, napić się miętowej herbaty, jednak wybierając się tam trzeba się uzbroić w nadludzką cierpliwość. Na każdym kroku naganiacze będą chcieli usadzić cię przy swoim stoisku z identycznymi potrawami co u sąsiada, a za każde zdjęcie które zrobisz ktoś podbiegnie rządając pieniędzy. Dobra, czas na film: