MadridWziąłem udział w pewnym konkursie LOTu, i udało mi się zająć jedno z nagradzanych miejsc. Nagrodą był bilet w dowolne miejsce w Europie z siatki połączeń LOTu, a że miałem ochotę na jeszcze trochę słońca i ciepła, wybrałem Hiszpanię, Madryt. Moje rodzeństwo dokupiło sobie bilety tanimi liniami i spotkaliśmy się na miejscu.

Madryt nie jest miastem, które miałoby jakieś specjalne cechy wyróżniające. Jest ładnie, mocno turystycznie, lecz nie ma tu czegoś co sprawiałoby, że jest jedyne w swoim rodzaju. Po zobaczeniu kilku wiekowych placów, targowisk, katedr i pałacy, czyli standardowym zwiedzeniu (co nie należy do moich ulubionych aktywności), zostaje nam gubienie się po ulicach. I tu Madryt zyskuje dużo.

Od znajomych którzy mieszkają w tym mieście dowiedzieliśmy się, gdzie warto się przespacerować. Cały Madryt zwiedzaliśmy na piechotę, bo to co naprawdę interesujące znajduje się stosunkowo blisko siebie. Szczególnie spodobał nam się dystrykt Malasana, wyróżniający się starymi budynkami z grafitti, oryginalnymi pubami, restauracjami, sklepami, salonami tatuażu i generalnie klimatem młodzieżowo-hipsterskim, jakbym to ułatwiając sobie nazwał. Zobaczycie na filmie :)

Wieczorem warto się przejść po dzielnicy Latino, gdzie życie w tawernach, bodegach i innych przybytkach dla pijących i zajadających się tapasami ludzi się nie kończy. Zajrzeliśmy również do Lavapies, gdzie z ulicy na ulicę mieszkańcy zmienili się o 180 stopni, czyli z hiszpanów na arabów i murzynów. Zupełnie inny klimat, Afrykańskie knajpy, trochę mroczniej i brudniej, ale napewno ciekawie.

Zapraszam na film: