Jechaliśmy z Sihanoukville do Siem Reap, kiedy zaczęły się nad nami kłębić chmury. Było popołudnie, słońce jeszcze nie zaszło, jednak zapadła ciemność prawie jak w nocy. Na horyzoncie błyskały pioruny, burza miała centrum gdzie indziej, zapewne na nasze szczęście. Drogi w kambodży jeszcze nie są najwyższej jakości, a kierowcy (jak wszędzie w Azji) mają wrodzone skłonności do niebezpiecznej jazdy, tak więc pogoda nie musi dodawać już niczego od siebie.