Przeszliśmy się wzdłuż promenady nad brzegiem Mekongu. Chmury zasłaniały gwiazdy i księżyc. Miasto wyglądało dość mrocznie. Tylko czasem przejeżdzał koło nas skuter, kilku khmerów piło piwo na ławce. Rzucaliśmy ostre cienie, które raz za razem skracały się i wydłużały, kiedy przechodziliśmy koło pomarańczowych latarni. Jednak co jakiś czas ponurą noc rozświetlały kolorowe, intensywne żarówki, wymyślnie ponazywanych lokali. W każdym siedziało po kilka kobiet, wszystkie w czarnych spódniczkach. Lokale te to tak zwane hostess bars, gdzie dziewczyny umilają spędzanie czasu pogawędkami, grają z tobą w bilard i popijają drinki. W przeciwieństwie do tajskich barów, jest tutaj zdecydowanie bardziej konserwatywnie. Hostessy zachowują się uprzejmie i niewyzywająco. Oczywiście, jak wszędzie w Azji południowo-wschodniej, prostytucja dotyka również Phnom Penh, jednak w hostess bars temat jest na drugim planie, a często wogóle nie istnieje.

Spacerując dalej natknęliśmy się na coś specjalnego. W jednym z pubów odbywał się właśnie drag show – pokaz ladyboy’ów przebranych w obcisłe ciuszki i kolorowe peruki, którzy tańczyli na stole baru, ruszając ustami do tekstów popularnych hitów. Dla niewtajemniczonych ladyboy to pierwotnie facet, który jednak czuje się kobietą. Osoby takie przyjmują hormony żeńskie, zbierają na operacje powiększenia (stworzenia) biustu itd. W Azji jest to sprawa rozpowszechniona i tolerowana, w niektórych krajach uważa się ich za trzecią płeć. Drag show to popularna rozrywka. Siedzieliśmy popijając drinki, patrzyliśmy na kolejne występy. Pod koniec, kiedy dostaliśmy darmowe mohito, byliśmy już na tyle w temacie żeby wejść z nowo poznanymi „koleżankami” w konwersację, a nawet zatańczyć wraz z nimi i porobić zdjęcia. Powiedziały nam, że za godzinę idą do klubu The Heart of Darkness, i że tam mamy się z nimi spotkać. Więc ruszyliśmy w drogę.

Jądro ciemności jest jednym z najpopularniejszych klubów w Phnom Penh. Jest miejscem gdzie przychodzą w równych proporcjach turyści i lokalni, i homo i hetero. Generalnie cieszy się sławą u wszystkich. Chwilę po nas przyszły/li ladyboye (przez godzinę błądziliśmy szukając tego miejsca :D). Tańczyliśmy, hulaliśmy, gadaliśmy i śmialiśmy się do późna. Wracając każdy z nas już wiedział, że ma kolejną historię do opowiedzenia wnukom przy kominku :D.