Ciotka wróciła z wakacji w Paryżu i zgłosiła się do mnie z kamerą:

– Marcinku zrób mi filmik, proszę, z tego co nagrałam.
– Dobrze ciociu.

Gdy zgrałem materiał na dysk i zacząłem się bawić w montowanie, było ciężko. Ujęcia były do kitu. I to wszystkie, bez wyjątku. Za jakiś czas miałem okazję montować też filmy od kilku innych ludzi – amatorów filmowania. I zdałem sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś nie ma filmowych nawyków, to popełnia identyczne błędy, które potem strasznie utrudniają montaż.

Stąd też ten poradnik, żeby przykazać czego się wystrzegać, i nabrać tych prostych filmowych nawyków:

#1 NIE będziesz niepotrzebnie ogniskowej  zmieniał

Inaczej, potocznie „zoomował”. Przed nagraniem swojego obiektu ustaw zoom tak jak chcesz, w trakcie ujęcia już nie tykaj. Nie ma nic bardziej denerwującego niż dobre ujęcie nagle zepsute lekkim ruchem zoomu w tył i w przód, nie wiadomo po co. Dodatkowo, bardzo często mechanizm zoomu albo wajhę od zoomu słychać na nagraniu, i tak za jednym zamachem psujemy sobie ujęcie i dźwięk.

#2 NIE będziesz kamerą w te i we wte latał

Kiedy robimy ujęcie powiedzmy pałacu, to nie znaczy że musimy na jednym pokazać cały. Od tego jest potem montaż, żeby połączyć kilka ładnych ujęć i stworzyć obraz naszego pałacu. Więc wyceluj kamerę i nagraj nieruchomo chwilę. Potem zmień cel i nagraj kolejny fragment. Staraj się już wyobrazić sobie jak się to potem złoży w całość. I nie lataj kamerą, żeby pokazać wszystko co się da, w filmie chcesz pokazać to co warto.

#3 Szanuj czas swój…

Gdy nagrywasz jakiś obiekt, np. krowę w Indiach, daj sobie conajmniej 5 sekund stabilnego ujęcia. Potem możesz spróbować kolejnych 5 sekund z innej perspektywy itd. Ważne żeby twoje ujęcia nie były zbyt krótkie. Czasem ktoś tobą potrząśnie, lub zadrży ci ręka, więc powinieneś mieć tyle materiału, żeby móc wyciąć dobry fragment. Na druga mańkę, strzeż się ujęć za długich. Najczęściej powstają, gdy zmieniasz filmowane obiekty w trakcie ujęcia. Jeśli skończyłeś nagrywać krowę i chcesz nagrać teraz jej pysk z bliska, to nie przechodź z kamerą nadal włączoną, tylko przerwij nagrywanie, dostań się do pyska i zacznij nagrywać dalej. Nie tylko zaoszczędzi ci to miejsca na karcie pamięci (fragment w którym przechodzisz koło krowy prawie na pewno będzie do wycięcia), ale jest też kolejna zaleta. Gdy już zgrasz film na komputer, i będziesz przeglądał thumbnaile (miniaturki ujęć), jak na dłoni pojawi ci się krowa i pysk krowy, na dwóch osobnych plikach. A to ułatwia montaż wielce!

#4 …i czas widza swego

Pamiętaj, że ujęcia które w tobie budzą wspomnienia i ciepłe uczucie w brzuchu, mogą dla twojego widza być nudne jak cholera. Montując film odrzucaj ujęcia słabe i średnie, wybieraj tylko te dobre i bardzo dobre. Możliwe że około 90% materiału skończy w koszu, ale to nic złego. Z pozostałych 10% zrobisz dużo lepszy i ciekawszy film, niż gdybyś na siłę wciskał ujęcia tego nie warte. Człowieki szybko się nudzą, więc film krótszy, który ukazuje esencję miejsca, i nawet pozostawia niedosyt, jest dużo lepszy niż taki, którym się widz przesyci i w konsekwencji znudzi.

#5 NIE ruszaj kamerą, kiedy to bezcelowe

Jeśli twój kumpel skacze na bungee i nagrywasz jego swobodny spadek, to dobry moment, żeby go śledzić kamerą. Generalnie jeśli się coś dzieje, to odruchowo śledzimy akcję obiektywem, i bardzo dobrze. Jednak jeśli nie opowiadamy historii tylko chcemy pokazać miejsce czy obiekt – dajmy na to naszą krowę z Indii – to zastanówmy się 3 razy zanim ruszymy kamerą. W znakomitej większości przypadków kilka statycznych ujęć zlożonych razem, będzie wyglądać o niebo lepiej, niż przejazd kamerą od tyłka do pyska naszej krowy.

W profesjonalnym kinie jest tylko kilka rodzajów ujęć w ruchu (pomijając ujęcia akcji, odpowiednika naszego „dziania się” w podróży). I wszystkie z tych ujęć wymagają profesjonalnego, drogiego, nierzadko ciężkiego sprzętu. Mam tu na myśli wózek, statywy z olejowymi głowicami, żurawie itd. To zapewnia płynny ruch, którego my w naszych podróżniczych warunkach raczej nie otrzymamy. Tak więc niepotrzebne obracanie kamerą, czy inne ruchy powinniśmy sobie oszczędzić, jeśli nie są przemyślane i nie wnoszą czegoś ciekawego do filmu. Jednym z ruchów, któremu pewnie nie będziemy w stanie się oprzeć, jest panorama. Pamiętajmy wtedy żeby obracać się wolno i stabilnie. „Wolno” jest bardzo ważne – ma to uzasadnienie w działaniu wielu kamer, ale to jest temat już bardziej techniczny, na kiedy indziej, po prostu zapamiętajcie, żeby było powoli :)

#6 Pamiętaj, abyś słów na wiatr nie rzucał

Czyli jeżeli zamierzasz nagrać komentarz, zwróć uwagę skąd wieje (lub gdzie hałasuje wodospad, cokolwiek). Często się o tym zapomina, a mikrofony w zwyczajnych kamerach nie radzą sobie dobrze z wytłumianiem dźwięków wiatru. Skończy się na tym, że będziesz zupełnie niesłyszalny, więc bierz to pod uwagę.

#7 NIE rób syfu w plikach swoich

Nagrywasz swoją miesięczną podróż po Tajlandii, i prawdopodobnie ilość materiału jaki uzbierasz będzie liczona w godzinach. Pamiętaj więc, żeby utrzymać chronologię plików ujęć. Jeśli skończyło ci się miejsce na karcie pamięci, i zgrywasz ujęcia na dysk, rób foldery o odpowiednich nazwach. Trzymaj porządek, a twój proces montażu będzie o niebo łatwiejszy. Ponadto, nie wiem czy mogę to generalizować, ale osobiście pamiętam większość ujęć jakie nagrywam w czasie podróży. I mimo, że z naszych miesięcznych wypadów przywożę średnio po 10h materiału, wiem mniej więcej czego i gdzie szukać. Myślę, że tak ma wiele ludzi, jeśli nagrywa się świadomie, a nie co popadnie. A pamiętając ujęcia i mając je ułożone, znalezienie ich potem zajmuje sekundy.

 

Gdy bierzesz kamerę w rękę pamiętaj o tych kilku regułach, a od razu twój film zyska na jakości. Filmowanie w podróży powinno być przemyślane i sprawiać radość. Pamiętaj żeby odrywać oczy od wizjera i zapamiętywać scenę własnymi oczami, a nie tylko obiektywem. Takie wspomnienia są najważniejsze przecież :).