Pięc koła (tysięcy PLN) na jeden miesiąc, w skrócie 5k1m to schemat na jakim oparte są nasze dotychczasowe wyjazdy. Oczywiście w przybliżeniu, ponieważ kraje różnią się kosztami życia. W poniższym tekscie przedstawię finansowe aspekty naszych podróży, szybko i lapidarnie :D.

Za miesiąc do podróży obraliśmy sierpień. Dużego wyboru nie mieliśmy, powody były proste:
– jest to miesiąc wakacyjny, więc mieliśmy wolne
– pogoda w krajach Azji jest wtedy w porządku (nie jest to pora sucha, raczej koniec pory deszczowej, jednak opady nie zdarzały się często, temperatura powietrza była przyjemna, a do tego można było się wybrać w góry -np. w Nepalu – bez dodatkowych ubrań).

Bilety kupowaliśmy w okolicach grudnia-lutego, czyli około pół roku przed wyjazdem. Zapewniało nam to niskie ceny (1800 do Indii, 2400 do Bangkoku, podobnie do Sajgonu). Lataliśmy liniami Aeroflot (ruski) oraz Aerosvit (ukraińcy)- dawali najniższe ceny.

Tak więc bilet stanowi trochę mniej niż połowę ceny całego wyjazdu.
Reszta to pobyt na miejscu. W zależności od kraju. Indie i Nepal są znacznie tańsze niż np. Tajlandia. Laos, Wietnam i Kambodża stoją pomiędzy.

Aby zmieścić się w 2500-3000 PLN zawsze spaliśmy w tanich guesthousach. Zakwaterowanie traktujemy jako miejsce żeby się przespać, a nie spędzać czas, więc jakość nie wiele dla nas znaczy. Nie bierzemy pokoi z klimatyzacją, które z reguły są droższe. Uważamy tylko aby były dobre wiatraki/wentylatory i okna. W Indiach pokoje wynajmowaliśmy za około 10 zł za dobę od osoby (zdarzało się i 7zł), w Tajlandii 15-25 zł, w zależności od miejscowości. Aby znaleźć tanie miejsca do spania postępujemy następująco :
W Azji, w turystycznych miejscowościach z reguły tworzą się ośrodki , w których skupiają się hotele i guesthousy. Wyszukujemy takie miejsce w przewodniku (my korzystamy ze starego dobrego Lonely Planet, które zapewnia mapki). Nie udajemy się jednak do poleconych miejsc (które z racji umieszczenia w przewodniku często stają się popularne, co od razu powoduje wzrost cen), tylko szukamy w okolicy. w 99% przypadków znajdziemy przytulne miejsce do spania w dobrej cenie. Np. na poniższym zdjęciu mamy pokoik za 7 od osoby zł w Indiach-Jaisalmerze. Był super.

Transport pomiędzy lokacjami również staramy się wybierać tani. Zdarza nam się często korzystać z transportu dla lokalesów, który jest znacznie tańszy i często dostarcza przygód, oczywiście kosztem komfortu np. brak klimatyzacji. Sprawdzamy również promocje lotnicze w danych krajach, i np. w ten sposób za 200 zł udało nam się dostać lot z Hanoi do Sajgonu, dzięki któremu mogliśmy sobie pozwolić na bardziej rozpiętą w przestrzeni trasę.
Inną kwestią jest transport w miastach. Tutaj bardzo wiele zależy zarówno od liczby osób jak i miejsc, do których się udajemy. Na przykład w New Dehli dużo tańszym rozwiązaniem od metra (szczególnie gdy wszyscy wpakują się do jednej) jest korzystanie z usług rikszarzy. Natomiast w Wietnamie korzystanie z taksówek przy możliwości wypożyczenia skuterów jest nieopłacalne zarówno gdy podróżujemy samotnie jak i w grupie.

Jedzenie traktujemy jako jeden z ważniejszych elementów podróży, jest to więc rzecz na której nie oszczędzamy. Co nie zmienia faktu, że i tak jest to niewielki koszt. Wszechobecny streetfood to autentyczne potrawy o świetnym smaku i niskich cenach. Czasem zdarza się trafić do lepszej restauracji, jednak omijamy typowo turystyczne miejsca, w których jedzenie przygotowuje się pod zachodniego klienta. Robaki są dobrym źródłem protein, i są ogólnie dostępne :D

Ważnym aspektem nie wliczonym tutaj do głównej ceny, są wydatki przedwyjazdowe – koszty wizy, ubezpieczenia i szczepień są idywidualne dla każdego kraju, więc tutaj ich nie będę opisywał. Zwrócę jednak uwagę na fakt, że w przypadku szczepień, po pierwszym wyjeździe mieliśmy już w sobie antyciała :D na kolejne dwa. Wiele wymaganych szczepionek pokrywa się dla krajów Azji, i wiele jest długotrwałych.

Azja południowo-wschodnia oraz Indie i okolice to bardzo tanie cele podrózy. Dlatego właśnie tam jeździmy. Można sobie miło i przyjemnie żyć, a i tak koszty pozostają niskie. Oszczędzając w gruncie rzeczy głównie na noclegach, można tą kasę przeznaczyć na dodatkowe atrakcje, typu skok na bungee czy wynajęcie skuterów. Przez cały rok da się odłożyć potrzebne pieniądze (albo przez 2 lata), jeśli podróż potraktuje się jako priorytet – 5000 zł nie jest to kwota nieosiągalna. A wspomnienia z takich podróży pozostają na długo, i ciężko po powrocie nie planować już kolejnej wyprawy. Jedźcie!