FML-Morocco

Subiektywny poradnik podróżowania po Maroku

Słowo wstępne

Nie sądziłem, że Maroko tak mi się spodoba. Moja przedwyjazdowa wizja – kraj z ogromnymi wpływami Francji i Hiszpanii, nastawiony na europejskiego turystę i jego portfel, kosztem autentyczności. Jednak dostałem egzotykę! Maroko to najbliższy nam kraj, w którym naprawdę można poczuć ten dreszczyk culture-shocka, a przechadzając się zwyczajnie ulicami, zadziwiać życiem wokół. To już nie Europa, to miejsce na prawdziwą przygodę w inności, i to tak niedaleko. Będę wracał na pewno.

Noclegi

W Maroku wyspać się można godnie. Popularne są tutaj riady, czyli domy z wewnętrznym ogrodem/patio. W wielu miastach atrakcją było spanie w takich właśnie domach, więc powstało ich pełno by przyciągać turystów. Pełnią rolę guesthousów i hosteli, a ceny przy dobrym targowaniu można obniżyć do 50 dirhamów od osoby za noc, czyli 5 euro. (Tak udawało się nam w 4 osoby poza sezonem, jednak sądzę że 70 dirhamów spokojnie w sezonie da się uzyskać). W większości riad można się targować z właścicielem, ciężej jest w tych pełniących rolę hosteli, jednak i tu da się coś ugrać.

IMG_8553

Transport w miastach

Miasta w Maroku bardzo często mają mediny, czyli stare dzielnice otoczone murem, z uliczkami pamiętającymi średniowiecze. W nich znajduje się to co najciekawsze, a zwiedza się je pieszo. Poza nimi można korzystać z taksówek, w których zawsze się targujemy, ustalając cenę przed podróżą. Generalnie taxówki to niedroga sprawa w Maroku.

IMG_8553

Transport długodystansowy

Wybrzeżem Maroka ciągnie się jedna linia kolejowa, która łączy kilka większych miast. Niestety nie mieliśmy okazji wypróbować Marokańskich pociągów, gdyż nasza podróż skupiała się w centrum kraju. Tu sprawa ma się inaczej, gdyż pasma gór pozwalają jedynie na transport drogowy. Autobusy do popularnych destynacji jeżdżą codziennie, nawet po kilka razy. Popularne wśród turystów są linie autobusowe CTM i Supratours, które oferują w miarę komfortowe warunki jazdy. Jechaliśmy również „marokańskim PKSem” firmy niewiadomojakiej, i nie było źle, jednak jeździ nimi dużo lokalnych i zatrzymują się częściej, wydłużając podróż. Popularną opcją w Maroku jest również wynajęcie samochodu. Poznaliśmy Słoweńców, którzy 3 tygodnie jeździli właśnie w taki sposób, i przy pełnej ekipie jest to tania opcja, dająca dużą swobodę. Można również przemieszczać się za pomocą Grand Taxis, czyli większych taxówek długodystansowych. Jednak mimo że opcja jest stosunkowo tania i w niektórych sytuacjach daje większą swobodę planowania dni, zawsze wybieraliśmy zwykłe autobusy, gdyż to znaczna oszczędność przy 12-13 godzinnych podróżach.

Jedzenie i picie

Jedzenie w Maroku jest smaczne i tanie. Dużo budek ulicznych oferuje popularne tu sandwiche, w restauracyjkach zjemy Tajiny, grillowane mięso, zupy i wiele innych potraw. Kumin używany jest często i gęsto. Nie uświadczymy tu wieprzowiny, często jedzona jest baranina i kurczak. W każdym miejscu napić się można również marokańskiej herbaty miętowej. Polecamy również soki ze świeżo wyciskanych pomarańczy, które są tam soczyste i pełne smaku. Alkohol kupić jest bardzo trudno, i jest drogi. Przywieźliśmy ze sobą wódkę kupioną na lotnisku, i byliśmy w stanie zapłacić 200ml porcją, za dłuższy przejazd taxówką :D. Jest to ceniony towar.

ffd

Ogólne koszty

W Maroku byliśmy 9 dni, w miastach Fes, Chefchaouen, Marrakeshu i na Saharze. Transport wyłącznie autobusami. Spaliśmy średnio po 5 euro za noc, za każdym razem się targując o taką cenę. Jedliśmy wspaniałe jedzenie, do syta, jednak omijając typowo turystyczne knajpy, w których ceny za to samo danie potrafią być 2 razy wyższe. Na cały 9-dniowy wyjazd przeznaczyłem 200 euro (nie licząc lotów). Tak wiec podróż do Maroka to tania opcja, przy tym egzotyczna i bardzo ciekawa. Jedźcie!

Scamy i oszustwa

Taki temat mi się jeszcze nasuwa. W Maroku bardzo często i gęsto starano się nas oszukiwać, bardziej nawet niż w Indiach, a do tego w bardzo nieprzyjemny sposób. W wielu krajach naganiacze uprzykrzają życie, jednak po raz pierwszy spotkałem się z prawdziwą wrogością. Przykład: aby dojechać na Saharę do miejscowości Merzouga, trzeba było z miasteczka Risani wziąć taxi. Podszedł typek i zaproponował taxówkę w bardzo niskiej cenie do Merzougi, i że pokaże nam swój hotelik, jednak jeśli nam się nie spodoba możemy zmienić. Często spotykaliśmy się z czymś takim w różnych krajach, i można tak łatwo oszczędzić. Gdy dojechaliśmy na miejsce, oczywiście cena hotelu była odpowiednio wyższa żeby koszty taxówki się zwróciły, więc zrezygnowaliśmy. W każdym innym miejscu w którym spotkałem się z taką sytuacją, naganiacz uczciwie zawiózł by nas dalej. Jednak ten „więził” nas przez 2 godziny. Nie mogliśmy pójść na piechotę ani zamówić innej taxówki, gdyż znajdowaliśmy się kawał drogi od Merzougi (czyli miejsca w które miał nas zawieźć). Długo się z nim kłóciłem, w końcu wsiadł w auto i nas podwiózł we właściwe miejsce. Wtedy zażyczył sobie więcej pieniędzy. Powiedziałem, że nie tak się umawialiśmy. Groził mi policją ale w tym wypadku nic nie mógł zrobić. Generalnie bardzo nieprzyjemny typ.

Inny taxówkarz umówił się z nami na określoną kwotę za przejazd. Na końcu podróży musieliśmy podejść do bankomatu, żeby mu zapłacić. Wtedy on zamknął nasze bagaże w aucie, i powiedział że nie odda jeśli nie zapłacimy mu więcej. Bardzo spieszyliśmy się na autobus więc już nie robiliśmy afery, jednak niesmak pozostaje.

Omijać też trzeba wszystkich treserów małp, zaklinaczy węży… Jeśli zrobisz im zdjęcie możesz mieć pewność, że każą ci zapłacić, a jeśli tego nie zrobisz będą bardzo głośno i wulgarnie krzyczeć i się wykłucać. Oczywiście zapłacić nie musisz, jednak sam wrzask tych facetów strasznie psuje humor. Nie spotkałem się z taką wrogością w żadnym azjatyckim państwie w jakim byłem.