Subiektywny przewodnik po północnym Laosie

Laos, jeden z najbiedniejszych i najsłabiej rozwiniętych krajów w całej Azji. Ale urzeka nieziemsko. Sceniczny, malowniczy, a do tego najbardziej wyluzowany kraj regionu. Ciężko użyć innego słowa – tutaj życie płynie wolniej.
Szlak który przebyliśmy w Laosie północnym to typowa droga w górę przez popularne turystycznie miasta. Zaczęty w stolicy Vientiane, przetknięty miasteczkiem Vang Vieng z tubingiem na czele, a zakończony w Luang Prabang– mieście z bajek i klechd :D. Wiele innych opcji nie ma, to jedne z niewielu miast w tym regionie z rozwiniętą podróżniczą infrastrukturą. Lecz opcji więcej nie trzeba – to co dostępne zachwyca, i zostawia wspomnienia jedyne w swoim rodzaju. Można jeszcze zagłębić się dalej na północ i dotrzeć do górskich wiosek, podobno niesamowitych, jednak nasza trasa i czas na to nie pozwalały.

Noclegi

Vientiane, Vang Vieng i Luang Prabang są przystosowane do przyjęcia dużej ilości podróżników. Tanie guesthousy znajdziemy bez większego problemu. Kierowcy riksz okazali się bardzo pomocni, i uczciwie zawozili nas do miejsc o określonym przez nas przedziale cenowym. Wszystkie z tych trzech miast są niewielkie. Noclegownie znajdują się blisko centrów czy charakterystycznych punktów, jak brzeg rzeki w Vang Vieng czy okolice nocnego marketu w Luang Prabang.

Transport w miastach

Jak zwykle w azji – motoriksze. Jednak jedynym miastem, w którym do przedostania się z jednego końca na drugi trzeba używać jakiegokolwiek środka transportu jest Vientiane. Poza nim, wszędzie dojdziemy na piechotę. Riksze przydają się na krótkie wypady poza miasto, ewentualnie do dojazdów na dworce autobusowe i lotniska. (z reguły oddalone od centrów).

Rowery i spacery – miejscowości takie jak Luang Prabang, czy Vang Vieng spokojnie można zwiedzać pieszo, jednak jeśli ktoś nie bardzo lubi spacerować, w większości miast za drobną opłatą można wypożyczyć rowery. Szczególnie polecamy w Luang Prabang, które można objechać całe, a wycieczka jest bardzo przyjemna z powodu małego ruchu i dobrych dróg. W okolicach Vang Vieng dużą część dróg stanowią te polne, więc trzeba wziąć poprawkę na pogodę. Gdy jest sucho bardzo się kurzy, a gdy mokro bardzo się lepi :D.
Skutery to również dobra i tania opcja, a małych ruch zapewnia dobre warunki do nauki i bezpiecznej jazdy.

Transport długodystansowy

Autobusy. Główny środek transportu po Laosie. Mimo, iż owiane są złą sławą z powodu niebezpiecznych górskich dróg po których muszą jeździć, podróżowanie nimi jest przynajmniej proste. Pomiędzy wymienionymi wczesniej miastami północy podróż trwa maksymalnie parę godzin, a busy jeżdżą regularnie i nie ma problemu z dostaniem się w kolejne miejsce z dnia na dzień. Drogi są kręte, wąskie i wiją się niebezpiecznie wśród wzgórz, więc nie jest to najpłynniejsza jazda, jednak przy drogach północnych Indii czy Nepalu to pestka. Warto zwrócić uwagę czy będziemy jechać pełnowymiarowym czy mini busem. Te drugie są zazwyczaj ciasne, niewygodne i wypchane turystami po same brzegi.

Zupełnie inną historią są przejazdy międzynarodowe. Najprawdopodobniej najsłynniejszym jest bus ride from hell, czyli podróż z Vientiane do Hanoi, często brana pod uwagę przez turystów przy podróżowaniu przez Azję południowo-wschodnią, jako że to jedyne sensowne połączenie pomiędzy Laosem a Wietnamem w tym regionie. Podróż ta trwa podobno koło 30 godzin, więc często zamiast zwykłych autobusów przewoźnik oferuje sleeper-busa, z łóżkami do spania. Często zdarza się, że zwiedzamy Laos w stronę północną, lądując w najbardziej wysuniętym w górę Luang Prabang. Z tamtąd przedostanie się do Hanoi jest uciążliwe z takiego powodu, że autobus ten jedzie przez Vientiane, co oznacza cofnięcie się tą samą trasą, i dużą stratę czasu.

Mieliśmy w planach wykonanie tej trasy (Luang Prabang-Vientiane-Hanoi), myśląc że to jedyna opcja, jednak na nasze szczęście autobus nie odjeżdżał przez następnych kilka dni, a myśmy byli w pośpiechu. „Na szczęście”, gdyż dzięki temu znaleźliśmy inną opcję, która nam się wybitnie udała. Z Luang Prabang odjeżdża autobus dla lokalnej ludności (w sensie nie turystyczny – bez klimy i itd.) do wietnamskiego miasta Vinh. Autobus ten okazał się zupełnie schludny, a w okresie w którym byliśmy (sierpień), również prawie zupełnie pusty. Siedziało w nim z nami tylko dwóch Laotańczyków, plus kierowca. Mogliśmy się rozłożyć każdy na podwójnym siedzeniu itd. (Niestety nie wiemy czy zawsze jest tak pusty, trzeba próbować). Nie dość że dużo tańszy, to jeszcze podróż nie wymagała cofnięcia się do Vientiane. Po przejechaniu przejścia granicznego na którym chyba dawno nie widzieli białych, docieramy do Vinh w kilka godzin, a z tamtąd jest już pod dostatkiem połączeń autobusowych z Hanoi.

Samoloty. Jak większość krajów Azji południowo-wschodniej, Laos posiada kilka lotnisk międzynarodowych (Pakse, Luang Prabang, Vientiane). Jednak ze względu na niewielkie odległości dużo taniej jest podróżować drogami lądowymi.

Pociągi. Do Laosu wjeżdża tylko jeden – z Tajlandii. Po dojechaniu do granicy tajsko-laotańskiej należy wysiąść z głównego pociągu, dokonać wszelkich formalności wizowych, a następnie wsiąść do mniejszego. Po około 10 minutowej przejażdżce przez most przyjaźni dojeżdża się do stacji końcowej, z której to należy wziąć taksówkę, bądź rikszę do centrum Vientiane.

Pogoda

W przeciwieństwie do większości krajów regionu, odradza się podróżowania po Laosie w czasie najsilniejszych monsunów. W czasie pory mokrej górskie drogi które przebyliśmy często są zalewane, przez co możemy zostać uziemieni w jednym miejscu na dłużej niż moglibyśmy sobie tego życzyć. Nasza wyprawa miała miejsce pod koniec sierpnia (końcówka pory mokrej) i nie mieliśmy już w tym czasie żadnych problemów z pogodą, poza drobnymi oberwaniami chmury, które odświeżaly powietrze. Ponadto było mało turystów, co zawsze wpływa pozytywnie na odwiedzane miejsca.

Luźne porady

  • Zachód słońca nad Mekongiem na promenadzie w Vientiane to świetna sprawa. Zasiądzcie przy piwku, podziwiajcie. Bardzo dużo mieszkańców miasta zbiera się tu wieczorami.
  • Beer Lao to najlepsze piwko Azji południowo-wschodniej, period.
  • Tubing w Vang Vieng się zmienił. Nadal warto spłynąć dętką po rzece, wspaniały chillout i przepiękne widoki. A brak zachlanych turystów to naszym zdaniem plus.
  • W Laosie znajdziecie więcej mnichów niż w innych krajach regionu, szczególnie w Luang Prabang nie będzie minuty bez widoku mnicha spacerujacego ulicami. Często chętni do rozmowy.
  • Sticky rice, to forma w jakiej najcześciej podają ryż w Laosie. Jest smaczny, kurcze najsmaczniejszy!

 

Z jakimi wydatkami trzeba się liczyć w takiej podróży przeczytacie TUTAJ.