Po Kambodżańskiej stronie granicy panuje chaos, pełno wózków pchanych przez ludzi, policjanci, psy, ciężarówki, i turyści zaganiani do punktu medycznego w którym informowani są o chorobach (w trakcie naszego pobytu ostrzegano przed SARS). Potem sprawdzenie paszportów, pieczątki, podpisy, i dalej zaganianie, tym razem do rządowych autobusów które zawiozą na parking, z którego już na własną...