Angkor Wat jest najwspanialszą świątynią jaką dotychczas widziałem, period. A raczej całym kompleksem, co czyni zwiedzanie małą podróżą. Bo żeby zobaczyć każdą z budowli potrzeba kilku dni. Myśmy mieli jeden, zrobiliśmy więc standardowy objazd tuk-tukami po popularnej trasie. Post ten to głównie filmik, dodatkowo mała lista: Co trzeba w Angkorze zrobić?

1. Sprawa prosta, zdjęcia i filmy. Miejsce jest tak fotogeniczne, że nawet najgorszy fotograf celując obiektywem w losową stronę, zrobi zdjęcie conajmniej dobre.

2. W kompleksie świątyń co i rusz spotkać można kilkuletnie/nastoletnie dziewczynki. Sprzedają one bransoletki, chusty, pocztówki i coca colę. Są tak słodkie, że nie można się oprzeć i nie kupić jakiejś pamiątki. Problem pojawia się gdy torba jest już nimi zapełniona, jednak nawet rozmowa jest dla nich cenna, uczą się w ten sposób angielskiego, i szczerze powiedziawszy w rozmówkach są już lepsze w tym wieku, niż wielu starszych Kambodżan. Więc pogadaj człeku!

3. Przy dłuższym pobycie niż jednodniowy warto pomyśleć o zwiedzeniu Angkoru rowerem. W Siem Reap można łatwo wypożyczyć „biały rower”, przyczyniając się charytatywnie społeczności lokalnej http://www.thewhitebicycles.org/. Ponadto ścieżki Angkoru zwiedzane własnym tempem to gratka.

4. Wschód słońca. To był mój drugi raz w Angkorze, obydwa w sierpniu. I w tej porze roku NIE WARTO próbować. Chmury gwarantowane. Jednak patrząc na zdjęcia szczęśliwców, którzy mieli okazję zobaczyć Angkor w brzasku poranka, jest to świetna sprawa. Jeśli pogoda pozwoli, go for it!

5. Nie można też zapomnieć o samym Siem Reap. Miasteczko przy świątyniach to nie tylko sypialnia. Warto wieczorem wybrać się na spacer, usiąść przy piwku na Pub Street i nacieszyć się świetną, różnorodną kuchnią.